Nieustanie spotkać można utyskiwania nad niskim poziomem innowacyjności polskich firm. Temat wyświechtany, powtarzany do znudzenia. Aż się chce zadać tytułowe pytanie: a po co ta innowacyjność?

Dobrą ilustracją tematu „innowacyjność” jest ta historia. Jeden z największych polskich konglomeratów przemysłowych. Jako produkt uboczny, a wręcz odpad, powstaje surowy siarczan niklu (SNN). Niedużo – ok. 2000 ton rocznie. Jest to towar, na który istnieje rynek, jest więc sprzedawany czeskiej firmie działającej w Polsce. Biznes raczej kiepski – niskie obroty, niska marża. Z siarczanu niklu, po jego oczyszczeniu, wytwarza się wodorotlenek niklu, używany następnie do produkcji mas akumulatorowych.

Ale w  Ecorenie, spółce należącej do przemysłowego potentata, a budującej wówczas swoją pozycję na rynku zagospodarowania odpadów przemysłowych, pojawił się pomysł, aby nie sprzedawać surowego siarczanu niklu, tylko potraktować odpad jako surowiec do produkcji związków, których wartość będzie dużo większa, bo ich zastosowanie jest już obecnie atrakcyjne, a prognozy ich wykorzystania są jeszcze bardziej optymistyczne.

Została podpisana trójstronna umowa pomiędzy Ecorenem jako partnerem przemysłowym, Instytutem Metali Nieżelaznych jako jednostką badawczą oraz Ministrem Nauki i Szkolnictwa Wyższego jako partnerem dofinansowującym, o wykonanie pracy celowej. Efektem pracy miała być nowa technologia oczyszczania surowego siarczanu niklu oraz uruchomienie produkcji wysokojakościowych związków chemicznych niklu (II).

Po roku pracy naukowców z Ecorenu i Instytutu Metali Nieżelaznych została opracowana technologia. Istotą technologii, stanowiącą o jej innowacyjności, było zastosowanie techniki ekstrakcji rozpuszczalnikowej do oczyszczania roztworu surowego siarczanu niklu i produkcji siarczanu kobaltu. Zaletą ekstrakcji rozpuszczalnikowej, w stosunku do wymiany jonowej na żywicach, jest większa intensywność procesu,  a w konsekwencji mniejsza objętość niezbędnej aparatury (niższe koszty inwestycyjne). Metoda ta jest innowacyjna także dlatego, że umożliwia odzysk istotnych składników SSN: niklu, miedzi, cynku, a przede wszystkim kobaltu, co stanowi o wartości dodanej tej technologii i sprzyja poprawie stopnia wykorzystania zasobów naturalnych. Ponadto, technologia ta w pełni spełnia wymagania najlepszej dostępnej techniki (NDT/BAT) określone w dokumencie referencyjnym, zaaprobowanym przez Komisję Europejską.

Przystąpiono do projektowania instalacji przemysłowej, a w międzyczasie technologia otrzymała wiele nagród i wyróżnień: wyróżnienie przyznane przez Polską Agencję Rozwoju Przedsiębiorczości w prestiżowym konkursie „Polski Produkt Przyszłości”, brązowy medal na 36. Międzynarodowej Wystawie Wynalazków, Nowej Techniki i Produktów w Genewie, złoty medal podczas 57. Międzynarodowych Targów Wynalazczości, Badań Naukowych i Nowych Technik „BRUSSELS INNOVA” (Brussels Eureka).

Opracowana instalacja miała charakter uniwersalny, pozwalający na modyfikację procesu produkcyjnego w zależności od potrzeb rynku. Przewidywano, że produkować będzie można albo 2600 ton sześciowodnego siarczanu niklu, stosowanego do niklowania elementów konstrukcyjnych i armatury, albo 900 ton wodorotlenku niklu, używanego w masach akumulatorowych. Koszt całej inwestycji miał wynieść około 50 mln złotych.

Projekt wybudowania instalacji do oczyszczania surowego siarczanu niklu oraz do produkcji wysokojakościowych związków niklu (a także kobaltu) otrzymał dofinansowanie w ramach Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka. Na realizację inwestycji Ecoren otrzymał z Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości ponad 12 mln złotych – 40 proc. kosztów kwalifikowanych, czyli maksymalną kwotę pomocy finansowej.

Opisany przypadek może moim zdaniem służyć za wzorcowy przykład współpracy przemysłu i nauki. Istotną cechą jest to, że naukowcy opracowując nowatorską technologię, odpowiadali na faktyczne, realne zapotrzebowanie ze strony przemysłu i rynku. Efekt ich pracy miał wartość nie tylko ze względu na swoje walory intelektualne, ale także ze względu na zyski, jakie mogło przynieść jego zastosowanie w praktyce biznesowej.

Odpowiadając więc na tytułowe pytanie, moja odpowiedź brzmi następująco: ano po to, aby nie być dostarczycielem surowców, tych przysłowiowych wręcz węgla, siarki, czy drewna, tylko produktów przetworzonych, o wyższej wartości, wartości zwiększonej przez zawarte w nich myśli, technologie, pomysły, nowatorstwo. Bo – z całym szacunkiem dla pracy mięśni – mózg dodaje